Mieszkają tu ceramiczka i programista. Tak wygląda ich 128-metrowy penthouse na ostatnim piętrze warszawskiego bloku
Na ostatnim piętrze warszawskiego budynku powstał apartament, który nie jest jedynie tłem dla widoku rozpościerającego się za oknem. To wnętrze ma charakter, a odpowiada za to Anastasiya Gantsovskaya.

Na 128 m2 mieszkają programista, ceramiczka oraz ich dziecko. Chcieli wnętrz, które będą dopasowane do pędu miasta, ale też pozwolą im się czasem zatrzymać i odetchnąć. Jak sami mówili, szukali "domu, który pozwoli im się „uziemić” w dynamicznej metropolii, a jednocześnie nie straci kontaktu z jej rytmem." Architektka Anastasiya Gantsovskaya z pracowni Gantsovskaya +ARCHITECTS odpowiedziała projektem, w którym beton spotyka się z terakotą, a każde rozwiązanie dodaje przestrzeniom charakteru.
Dwa poziomy
Mieszkanie ma dwa poziomy, które czytelnie wyznaczają jego strefy. Pierwszy poziom to cześć dzienna penthousu, która jest centrum życia rodzinnego i towarzyskiego. To tu znajdują się salon z kuchnią, a także miejsce pracy, czyli gabinet. Przestrzenie cechuje dynamiczna paleta, której ożywiony charakter tonuje surowy beton. Towarzyszą mu tonacje grafitu, bieli i terakoty.

Dzienna cześć mieszkania została zaprojektowana tak, by podnieść komfort życia i usprawniać codzienność. Strefa wejścia została podkreślona graficznym blokiem kolorystycznym w odcieniu terakoty, a obok znalazło się duże lustrzane panneau, za którym ukryto drzwi do garderoby na odzież wierzchnią. W efekcie przestrzeń wydaje się na przestronną i oferuje mnóstwo miejsca do przechowywania.

Na tym poziomie znajduje się również gabinet, który w razie potrzeby zamienić się może w strefę gościnną. Surowy, roboczy charakter wnętrza został złagodzony osobistym akcentem. Pod sufitem powstały witryny na kolekcję modeli LEGO, którą pasjonuje się właściciel.

Wiele funkcji
Architektka podczas projektowania tego mieszkania wykazała się dużym sprytem. Bo choć metraż jest spory, to na 128 m2 Anastasiya Gantsovskaya zastosowała wiele ciekawych ukrytych elementów. Pralnia schowana jest za wysokimi, przesuwnymi drzwiami w salonie, a kuchenne akcesoria i kolekcja ceramiki właścicielki znalazły miejsce w głębokich szafach cargo. Dzięki temu nic nie zaburza widoku aranżacji. W zasięgu wzroku pozostają wręcz jedynie te elementy, które budują klimat całości, w tymi: stół jadalniany z jesionu, krzesła Take Me Home oraz lampy wiszące New Works w formie delikatnych płatków.

Górny poziom mieszkania to część prywatna. Składa się na nią sypialnia pełna faktur i iluzji optycznych, garderoba ukryta za dużym, przesuwnym panelem sięgającym od podłogi do sufitu, łazienka wypełniona zmysłowymi teksturami i pokój dziecka zaprojektowany "na wyrost". Pomiędzy nimi znajduje się klatka schodowa - kolejny punkt warty uwagi! Tworzy ją metalowa konstrukcja, która została ukryta w ścianie. Konstrukcję zdobią dębowe stopnie w grafitowym kolorze, z podświetleniem od spodu, które sprawiają wrażenie unoszących się w powietrzu za szklaną balustradą.
1 z 11

2 z 11

3 z 11

4 z 11

5 z 11

6 z 11

7 z 11

8 z 11

9 z 11

10 z 11

11 z 11


