Jest tu kolorowo i niebanalnie, a wystrój nie przypomina klasycznej aranżacji w małym mieszkaniu. I choć praktyczności tu nie brakuje, a wszystko zostało zaplanowane tak, by na niewielkim metrażu stworzyć jak najbardziej komfortowe miejsce życia, to Paulina Rzeźnik ze studia EPOKA z czterech ścian historycznego wnętrza uczyniła artystyczny performance, łącząc estetykę Memphis z surrealizm wprost z dzieł Meret Oppenheim.
WIDEO…
Pozostałości historii
W budynku na osiedlu Młodości w krakowskiej Nowej Hucie mieścić się kiedyś hotel dla pracowników, którzy wznosili Hutę. Śladem przeszłości do dawnej architekturze są zachowane ponad trzymetrowe sufity, które otworzył architektce drogę do pełnej, twórczej swobody. Wysokie przestrzenie nadały aranżacji skalę i rozmach, oferując nie tylko mnóstwo światła, ale i powierzchni, która stała się tłem dla nieoczywistych inspiracji, po które sięgnęła Paulina Rzeźnik.
Artyzm górą!
Mieszkanie utrzymane jest w duchu artystycznego performance'u. Pozwolił na to nie tylko historyczny kontekst budynku, ale i wysokie na trzy metry przestrzenie. Każdy detal ma tu wyraźnie zaznaczony głos, a wszystko w ryzach utrzymuje eklektyzm, którego bazą są intensywne kolory, zygzakowate wzory oraz rozmaite faktury, które budują warstwy tego miejsca. Składają się na nie m.in. marokański dywan Berbere czy krzesło autorstwa Sylwii Biegaj, które dynamizują całą kompozycję. Równoważy je drewno, które harmonijnie scala całość i ociepla surowe detale ze stali.
Stal jest narzędziem, które buduje w tej przestrzeni poczucie chłodu i jednocześnie osadza projekt we współczesności. Cały projekt mocno odwołuje się także do idei ready-made, która była tak bliska Marcelowi Duchampowi. Znane przedmioty i codzienne materiały zyskują tu zupełnie nowe funkcje oraz znaczenia, stając się pełnoprawnymi bohaterami tej małej przestrzeni.
We wnętrzu nie brakuje elementów, które definiują klimat miejsca. Nawiązaniem do surrealizmu jest chociażby włochaty obraz, którego inspiracją jest dzieło „Śniadanie w futrze” stworzone przez Meret Oppenheim. Podobnie jak u artystki, tak i w tym projekcie, zwyczajne przedmioty nabierają zupełnie innego charakteru. Nieco przewrotnego, lekkiego, ale i zmysłowego. To przejaw twórczego dialogu ze sztuką oraz humorem.
Optyczne triki
Mieszkanie jest małe, dlatego architektka wykorzystała optyczne triki. Dzięki nim 36 m2 wydaje się na znacznie większe niż jest w rzeczywistości. Narzędziem w budowaniu tej iluzji są lustra. Umieszczone w określonych i dobrze przemyślanych miejscach duplikują przestrzeń, tworząc korytarze złudzeń. W ich taflach odbijają się zastosowane intensywne kolory i nieoczywiste formy, zaskakując obserwatora kolejnymi kadrami.