„There Was a Blue Sky, Like the Sea” to pierwsza po wielu latach przerwy wystawa, która zaprasza do obserwacji. To nie tylko spojrzenie na sztukę, lecz eksploracja czegoś więcej. Prowokuje odbiorcę do rygorystycznego ćwiczenia estetycznego, przypominającego proces indywiduacji Junga.

WIDEO…

player placeholder

Trudna droga

W 2015 roku, po miaart Mediolan 2015, został okrzyknięty wschodzącą gwiazdą europejskiego malarstwa abstrakcyjnego. Jego nazwisko coraz śmielej łączono z potęgą pokroju galerii Gagosian, a sztuka ciekawiła coraz większe rzesze ludzi. Artysta u szczytu sławy popadł jednak w depresję. Towarzyszący mu głęboki kryzys egzystencjalny, który – podobnie jak lata temu w przypadku Marka Rothko – przerodził się w ciężką chorobę i potrzebę odcięcia od zewnętrznego zgiełku.

 Jakub Milcak
Jakub Milcak
Zobacz także:

Zamiast wernisaży i wielkiej sławy Milcak wybrał niemal całkowite wycofanie z życia publicznego. Przez ponad dziesięć lat pracował w odosobnieniu na Słowacji.

Świat estetyki

Po niemal 10 lat znów możemy podziwiać prace Jakuba Milcaka. Na wystawie „There Was a Blue Sky, Like the Sea”, której wernisaż odbył się 17 września w Cobalt Art Space w Warszawie, zaprezentowanych jest trzynaście nigdy nie pokazywanych dzieł nawiązujących bezpośrednio do „Czerwonej Księgi” Carla Gustava Junga, co zdradza klucz do odczytania płócien. Jak opisuje laureat Literackiej Nagrody Nobla 2023, Jon Fosse: Micak "wchodzi pod podszewkę naszej estetyki. Poddaje w wątpliwość, że widzimy to, co naprawdę widzimy, pyta, co sprawia, że widzimy właśnie to. "

 Jakub Milcak
Jakub Milcak

Cobalt Art Space

Nowakowskiego 16, Warszawa

17–30.09 | podczas trwania WGW