Wejście przez łukowo sklepioną bramę z ciemnego drewna staje się natychmiastowym odcięciem od wielkomiejskiego zgiełku. Za nią kryje się cichy, zielony dziedziniec z drzewem pamiętającym minione epoki oraz niezwykły, 130-metrowy apartament w kamienicy z dekoracjami Bohdana Urbanowicza. Projektantki z pracowni Pogotowie Wnętrzarskie udowodniły tutaj, że historyczna przeszłość i współczesna wrażliwość estetyczna potrafią prowadzić dialog pełen elegancji rodem z paryskich atelier.
WIDEO…
Trzy poziomy piękna
Apartament rozłożony jest na trzech piętrach. Każde zaskakuje czymś innym i nieoczywistym. Parter to serce tego miejsca. Pierwszy poziom emanuje powściągliwością. Drugi stanowi prywatne atelier rodem z paryskich mieszkań.

Sypialnię od strefy gabinetu oddzielono industrialną, szklaną ścianą w czarnych ramie, którą w razie potrzeby można przesłonić ciężką, aksamitną kurtyną w głębokim kolorze terakoty. Za nią kryją się bordowe fotele o obłych kształtach, niska orzechowa biblioteczka oraz wyrazisty dywan w zebrzany wzór. Na tym poziomie znajdują się jeszcze łazienki. Prowadzą do nich kręcone schody. Jedno z pomieszczeń wykończono chłodnym, eleganckim marmurem z podwójnie liniowanym lustrem, a drugą, będącą jej dynamiczną opozycją, zdobi urzekająca tapeta w palmy, bordowy sufit i złote detale.

Trzeci poziom to jasna, biała przestrzeń, z betonową posadzką i panoramicznym rzędem okien, przez które widać dachy Nowego Miasta i pas Wisły w oddali. Dwa czarne, metalowe postumenty z miniaturowymi rzeźbami i prosty drewniany stół to jedyne dekoracje tej przestrzeni. Prywatna galeria, atelier, biblioteka? Każda z tych odpowiedzi jest dobra.
Wokół historii
Centrum głównego apartamentu jest historyczny piec kaflowy. Biały, bogato zdobiony, skupia na sobie wzrok. Jest śladem przeszłości, który jednocześnie pozostawia miejsce na nowoczesny twist. To wokół niego skupia się geometria tego piętra. Projektantki zdecydowały się na odważny gest, ustawiając go przy ścianie o surowej, celowo nieoczyszczonej strukturze dawnego tynku.
Odnowiony parkiet w klasyczną jodełkę płynnie spaja parter w zdyscyplinowaną całość, by w strefie kuchennej ustąpić miejsca wzorzystym płytkom cementowym o geometrycznym fundamencie. Przestrzeń gotowania i jadalni została subtelnie wydzielona za pomocą oryginalnego, ocalonego podczas wyburzeń łuku architektonicznego, który po dekadach zapomnienia powraca do łask z ogromnym wdziękiem.

Matowa, piaskowa zabudowa kuchenna współgra z ciemnoorzechowym drewnem mebli, jednak prawdziwym bohaterem tej strefy jest backsplash. Błyszcząca, oksydowana powierzchnia lustra mieni się odcieniami rdzy, brązu i fioletu, zmieniając swój charakter zależnie od pory dnia. Tuż obok w jadalni stanął szklany stół otoczony krzesłami z rattanowym wyplotem, nad którymi nisko zawieszono talerzykową lampę.































