Właściciele, młode małżeństwo, postawili połączyć wygodę współczesności, jaką oferuje nowoczesny apartamentowiec, z niepowtarzalnym duchem przeszłości. Z pomocą architektów na 60 m2 zamknęli klimat międzywojnia, otulając przestrzeń sentymentalnym woalem. Są tu stary artdecowski stół, krzesła Thoneta i nastrojowe tkaniny, które budują klimat.
WIDEO…
Nacisk na elegancję
Głównym założeniem projektowym było stworzenie wnętrza eleganckiego, ale bez sztucznego nadęcia. Przestrzeń miała nawiązywać do klimatu międzywojnia, ale jednocześnie, inwestorzy chcieli wnętrz z nutą nowoczesności. W ten powstał twist przeszłości ze współczesnością.

Na 60 m2 mieszkają Karolina pracująca w korporacji oraz Michał, na co dzień inżynier pracujący w Belgii. Towarzyszą im domowi ulubieńcy: pies Gienek oraz kotka. Właściciele aktywnie uczestniczyli w procesie projektowym. Mieli jasno sprecyzowane cele, zwłaszcza co do mebli, bo marzyli o thonetowskich krzesłach, które podpatrzyli w domu zaprzyjaźnionej architektki. Znalezienie takich samych egzemplarzy nie było łatwym zadaniem. Zajął się tym jednak Mariusz Żyła, guru stylu art déco, a o renowację zdobytych "perełek" zadbał tarnowski wykonawca Mirosław Łukasiewicz.

Tłem dla meblarskich obiektów z przeszłości są ścienne sztukaterie i połyskujące płytki, które zarówno w kuchni, jak i łazience rozświetlają wystrój. Dopełniają je wzory. Patchworkowe motywy na posadzce w toalecie czy tapeta za wezgłowiem łóżka przedstawiająca rytmiczny wzór wprowadzają dynamizm do każdego w pomieszczeń. Symetria, łuki, wachlarze oraz dynamiczne linie budują tu elegancji klimat nurtu art déco.
Z odzysku
Dużą część detali i mebli sprowadzono ze sklepów vintage z Antwerpii, co nadało całości unikalny rys. Niemal w każdym pokoju znajdują się obiekty z duszą! W jadalni centralne miejsce zajmuje artdecowski stół, któremu towarzyszą wspominane wcześniej krzesłami Thoneta obite tapicerką firmy Bunnys Hone.

Wśród starannie dobranych elementów wyróżnia się także mała szafka art déco przeznaczona na kwiaty i książki, odnaleziona na strychu rodziców Michała, która zyskała nowe życie w nowoczesnym otoczeniu. Teraz stoi w salonie, stanowiąc jedną z niezwykłych dekoracji aranżacji.
Zmiany, zmiany
Choć mieszkanie jest nowe, nie obyło się bez zmian jego układu. Architektka Małgorzata Bacik zaproponowała właścicielom usunięcie bocznej ścianki w kuchni, co pozwoliło zagospodarować miejsce na słupek z lodówką i piekarnikiem, a także znacznie lepiej doświetliło przestrzeń. Rolę usuniętej konstrukcji przejęła witryna, która została specjalnie zaprojektowana do tego wnętrza. Jej wykonaniem, jak i innych mebli, np. w kuchni, zajął się z kolei tata właściciela, Janusz Zając, który prowadzi firmę Lagos, co po grecku znaczy.. zając

Największym wyzwaniem tego krakowskiego projektu była łazienka. Mała i ciasna przestrzeń miała pomieścić wannę z parawanem nawannowym, a także wygodną umywalkę z pojemną szafką dolną oraz górną, lustrzaną zabudową kryjącą kosmetyki. Udało się, dzięki zabudowom wykonanym z aptekarską dokładnością.





































