Z wybiegu do spa. Znana reżyserka pokazów mody stworzyła niezwykły sensualny koncept LAVA e Sal
O tym, jak powstało LAVA e Sal – spa, którego projekt powstał z połączenia emocji, estetyki i doświadczeń rozmawiamy z Kasię Sokołowską.

Przez lata tworzyła jedne z najbardziej spektakularnych pokazów mody w Polsce, współpracowała z największymi markami i budowała emocjonalne narracje na scenie oraz przed kamerą. Dziś swoją wrażliwość przeniosła do świata wellness. LAVA e Sal nie jest jednak kolejnym SPA. To autorski koncept Katarzyny Sokołowskiej, w którym estetyka spotyka się z rytuałem, a jakość z emocjami.
1 z 1

Przez lata byłaś związana ze światem mody, mediów i dużych widowisk. Skąd pomysł na stworzenie przestrzeni wellness?
To nie była zmiana kierunku, ale naturalna konsekwencja wszystkiego, co robiłam wcześniej. Dzisiaj widzę, że całe moje życie zawodowe składało się z elementów, które dopiero teraz zaczynają układać się w jedną całość. Od zawsze zajmuję się tworzeniem emocji i doświadczeń. Najpierw była scena, później moda, reżyseria pokazów, praca dyrektora artystycznego i współpraca z markami. To wszystko opiera się na podobnej wrażliwości – na wyobraźni, emocjach i budowaniu określonego świata.
LAVA e Sal jest kolejnym rozdziałem tej samej historii. Nie zmieniłam zawodu. Nadal reżyseruję. Tyle że tym razem nie pokaz mody, ale przestrzeń. Dodatkowo moja rodzina od lat związana jest z hotelarstwem resortowym, więc wejście w świat wellness było dla mnie czymś bardzo naturalnym. Chciałam jednak stworzyć miejsce, które będzie opowiadało o wartościach bliskich mnie samej.
1 z 1

Czy ten projekt wynikał bardziej z potrzeby estetycznej czy emocjonalnej?
Jednego i drugiego. Jestem twórcą, więc estetyka odgrywa ogromną rolę w moim życiu. Ale jestem też kobietą dojrzałą, matką, osobą, która z biegiem lat zaczęła inaczej patrzeć na własne potrzeby i znaczenie równowagi. Przez wiele lat koncentrowałam się przede wszystkim na pracy. Dzisiaj coraz częściej szukam harmonii pomiędzy działaniem a regeneracją. Co ciekawe, podczas pracy nad LAVA e Sal zdałam sobie sprawę z czegoś bardzo ważnego: tworzenie jest moim wellness. To właśnie proces wymyślania, budowania koncepcji, łączenia ludzi i idei daje mi poczucie spełnienia. Dlatego ten projekt jest dla mnie tak osobisty.

Jak Ty definiujesz pojęcie wellness?
Znacznie szerzej niż tylko jako zabieg czy terapię. Dla mnie wellness to przestrzeń, światło, muzyka, zapach, sztuka, materiały i emocje. To wszystko, czego doświadcza człowiek od momentu przekroczenia progu. Dzisiaj istnieje wiele doskonałych SPA oferujących najwyższy poziom usług. Goście coraz częściej szukają jednak czegoś więcej. Szukają emocji. Dokładnie tak samo jak w sztuce, teatrze czy modzie. Nie chciałam tworzyć kliniki ani miejsca skoncentrowanego wyłącznie na procedurach. Chciałam stworzyć przestrzeń, w której człowiek może zwolnić, odetchnąć, poczuć piękno i odnaleźć równowagę.
1 z 1

Tak jak sama nazwa - LAVA e Sal brzmi intrygująco…
Od początku wiedziałam, że nie chcę stworzyć kolejnego standardowego SPA. Potrzebowałam własnego języka i własnej opowieści. Lawa i sól symbolizują dwa żywioły, które są mi bardzo bliskie. Z jednej strony mamy energię, ciepło, zmysłowość i siłę natury. Z drugiej oczyszczenie, lekkość, duchowość i spokój. Wierzę, że człowiek składa się właśnie z tych dwóch energii. Ten dualizm został wpisany we wszystko – w kolorystykę, rytuały, architekturę wnętrz, komunikację wizualną i sposób budowania doświadczenia gościa.
Jako reżyserka perfekcyjnie skompletowałaś obsadę swoich współpracowników
Tak jak przy spektaklu czy pokazie mody najpierw stworzyłam wizję, a następnie zaprosiłam do współpracy osoby, które potrafiły przełożyć ją na konkretne formy. Bardzo długo szukałam ludzi, z którymi połączy mnie podobna wrażliwość. Nie interesowały mnie wyłącznie kompetencje. Szukałam emocji, intuicji i sposobu myślenia. Za projekt wnętrz odpowiadała Agnieszka Brzostak i pracownia ABC Concept Design. To właśnie ona przełożyła założenia filozoficzne projektu na język architektury i stworzyła przestrzeń, która łączy minimalizm z emocjonalnością.
Autorskie obiekty ceramiczne powstały we współpracy z Olgą Miczyńską. Charakterystyczne amfory stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli LAVA e Sal– pojawiają się zarówno jako elementy wnętrz, jak i obiekty kolekcjonerskie. Warstwę ilustracyjną projektu stworzyła Gosia Herba. Choć wcześniej nie pracowała dla branży wellness, jej sposób opowiadania obrazem idealnie wpisał się w estetykę marki.

Za identyfikację wizualną odpowiadało studio Lange & Lange, które stworzyło logotyp i język graficzny oddający charakter projektu. Codzienny rozwój konceptu oraz utrzymanie najwyższych standardów powierzyliśmy Kasi Czeladko odpowiadającej za jakość doświadczeń gości i dalszy rozwój marki. Moją rolą było połączenie wszystkich tych elementów w jedną spójną historię. Dokładnie tak samo pracuję przy projektach artystycznych czy pokazach mody.

Wygląda na to, że od początku wiedziałaś, jak ma wyglądać ta przestrzeń?
To prawda. Co ciekawe, wszystko zaczęło się od hamamu. Uwielbiam kulturę oczyszczania, rytuały związane z wodą, parą i myciem. Wiedziałam jednak, że nie chcę tworzyć orientalnej kopii istniejących rozwiązań. Od początku miałam dwa bardzo konkretne obrazy. Pierwszy to jasny, niemal biały hamam. Drugi – kopuła rozpraszająca światło. Światło było dla mnie symbolem oczyszczenia. Chciałam, żeby stało się integralną częścią doświadczenia. To właśnie wokół tych dwóch elementów zaczęła budować się cała narracja wnętrza. Dzisiaj hamam pozostaje sercem całego projektu.
Ale LAVA e Sal nie kończy się na przestrzeni wellness …
Naturalną konsekwencją projektu stały się autorskie rytuały, warsztaty, zapachy i produkty, które pozwalają gościom zabrać część tego doświadczenia do domu. Szczególne miejsce zajmuje zapach stworzony specjalnie dla marki. To właśnie on stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów konceptu i inspiracją do stworzenia kolejnych produktów. Chciałam, żeby człowiek mógł zabrać fragment tego świata ze sobą. Żeby doświadczenie nie kończyło się w momencie wyjścia ze SPA.

Stworzyłaś świat, w którym sama chciałabym odpoczywać?
Zdecydowanie tak! Co więcej ten projekt to rodzaj mojego osobistego manifestu estetycznego. Moja opowieść o emocjach, harmonii i potrzebie piękna. To świat, w którym każdy detal – od architektury i światła, przez ceramikę, ilustracje i zapach, aż po sposób pracy terapeutów – podporządkowany jest jednej spójnej idei. Bo LAVA e Sal nie powstało po to, by oferować zabieg. Powstało po to, by tworzyć doświadczenia.

