Reklama

160 m2 i 3 sypialnie. Do tego cała masa rzeźb, obrazów i ikonicznych mebli. To mieszkanie do podziwiania! Zaprojektowała je Sandra Benhamou, która zainspirowana portretem Fritzy Riedler Gustava Klimta, zachowała kolory, wzory i kontrolowaną kobiecość, balansując między miękkością a surowością. W efekcie przestrzeń wymyka się sztywnym definicjom luksusu.

Mnóstwo inspiracji

Punktem wyjścia dla całego projektu nie były trendy, lecz sztuka. I to nie byle jaka! Poza inspiracjami wokół twórczości Gustava Klimta, Sandra Benhamou posłużyła się weneckimi odniesieniami. Detale i wykończenia zaczerpnięte z tego włoskiego regionu, wnoszą do apartamentu powiem świeżości i artystycznego sznytu. Architektka nawiązuje również do stolarki w paryskim salonie Heleny Rubinstein. Całkowicie przebudowując przestrzenie, stworzyła zwarty, ciepły świat, który jest jednocześnie otwarty i bezpieczny.

Aby zachować pierwotny urok apartamentu, jednocześnie wyobrażając go sobie w nowym świetle, Sandra Benhamou zaczęła od zabawy bryłami, tworząc unikatowe elementy, takie jak sofa Gae. Wygodna i majestatyczna forma idealnie komponuje się z zaokrąglonym kształtem salonu z diamentowym parkietem, stanowiąc jej dekoracyjny element.

Sercem mieszkania jest jadalnia, która płynnie przechodzi w rzeźbiarską pracownię. Tu życie toczy się wokół rzeźbiarskiego drewnianego stołu Mario Ceroliego, krzeseł Broadway Gaetano Pesce, mnóstwa książek, cennych przedmiotów i solarnej pracy Sheili Hicks w regałach.

Za szklanymi drzwiami

Przestrzeń wypełniają szlachetne materiały i wykończenia. Za dużymi szklanymi drzwiami kryje się kuchnia oraz otwarta część mieszkania. Między nimi subtelnie krąży światło, które odbija się od podłogi wykonanej z trawertynu inkrustowanej mosiądzem. Klimat dopełniają wewnętrzne drewniane okiennice, sizal na frontach szafek i precyzyjne wycięcia jako biżuteryjne ramy, co powoduje, że przenosimy się w ciepłe, niemal egzotyczne miejsce.

W głównej sypialni ściany z wapiennego tynku stanowią tło dla orzechowego zagłówka łóżka projektu Gio Pontiego oraz lampy z tego samego szlachetnego drewna. I choć to miejsce, które urzeka już od progu, jego sporą konkurencją jest łazienka. Tam geometria bawi się proporcjami w trzech różnych odcieniach czerwonego trawertynu, budując zgrane połączenie z ciepłym odcieniem ścian i sztukateriami.

Reklama
Reklama
Reklama
Loading...