Wszyscy mówili, żeby to zburzyć. Właścicielka stworzyła ze starej stodoły dom marzeń
Ta stodoła stała pusta od wielu, wielu lat. Właściciele po zakupie malowniczej działki, mieli ją wyburzyć. Jednak, gdy Katarzyna Kuchejda oraz Małgorzata Kuchejda ze Studio Kuchejda zobaczyły budynek, decyzja była jedna: nie burzymy!

To jedna z najpiękniejszych realizacji w Polsce. Powstała z szacunkiem do historii i miejsca oraz z miłości do natury. Z racji tego, że jest czerwona, projekt nazwano Red Barn. Przypomina konstrukcje uzupełniające krajobraz Kanady, Massachusets czy Norwegii. Ale tylko to łączy budynek z konstrukcjami położonym daleko stąd. Reszta wykonana jest "po kuchejdowsku". Co to oznacza? Z ogromną potrzebą życia blisko ziemi.

Historia do odtworzenia
Autentyczność bije tu z każdego kąta! Architektka chciała zachować jak najwięcej. Słupy z betonowych kształtek pamiętają czasy świetności budynku, nadal podtrzymują starą więźbę dachową i drewniane elementy. Nie trzeba było je usuwać, wystarczyło tylko oczyścić stare drewno i potraktować olejem lnianym.
1 z 1

Klimat wnętrz to już zasługa Katarzyny Kuchejdy. To ona zbudowała w tym wnętrzu charakter, którego nie znajdzie się nigdzie indziej! Nie ma tu nowych mebli wprost z prestiżowego salonu meblowego, ani parady świeżych dekoracji kupionych w sklepie wnętrzarskim. We wnętrzach królują rzeczy odziedziczone, kupione u znajomych projektantów, przejęte z showroomów, przywiezione z podróży, znalezione na OLX. Jest kultowa sofa Baxter/Budapest, stara koza z kamionki, fotele z Bauhausu czy krzesła Toma Dixona lub stolik kuchenny projektu Benka, przyjaciela rodziny
Stodoła nie zmieniła bryły. Ściany murowane pozostały murowane, deskowane pozostały deskowane; dach nie zmienił geometrii ani o centymetr – był idealny i mądrze nadwieszony, pasował do funkcji, która od pierwszego wejrzenia była oczywista. Dodaliśmy kilka okien.
Kuchejdowskie detale to przede wszystkim te z naturalnym rodowodem i nawiązujące do prawdziwej miłości architektki: koni. Jako że właścicielka kocha te majestatyczne zwierzęta, w Red Barn jest sporo detali w stylu Ralpha Laurena. Uzupełniają je jeździeckie dodatki, a obok nich wdzięczą się detale zaczerpnięte z bajkowych inspiracji rodem z Ani z Zielonego Wzgórza.
1 z 6

2 z 6

3 z 6

4 z 6

5 z 6

6 z 6

Funkcjonalnośc górą
Bryła budynku pozostała nietknięta, i dobrze, bo oryginalny układ pomieszczeń sprawdzał się od lat. Na dole wita ceglana posadzka w głębokim kolorze oberżyny i piec opalany drewnem. To kuchnia zimowa, która pachnie historią. Kilka stopni wyżej otwiera się część dzienna. Składają się na nią salon, jadalnia i mały aneks kuchenny pod jednym dachem, na pełną wysokość budynku. Jest też antresola dobudowana z myślą o gościach, którzy, jak się okazuje, przyjeżdżają tu chętnie i w sporej liczbie

Poza strefą dzienną w stodole znajdują się również łazienka z prysznicem oraz sypialnia. Ostania zachwyca niebanalnym zapleckiem z desek oraz baldachimem, który sprawia, że można poczuć się tu jak prawdziwa księżniczka. Ten efektowny dodatek wykonany jest, a jakże, z naturalnych materiałów! To bambusowa tkanina, która przyjemnie otula przestrzeń.
1 z 4

2 z 4

3 z 4

4 z 4

Naturalne materiały
Nie ma tu sztuczności ani kiczowatych detali. Beton, drewno, czarna stal, len, cegła, kamień to główni bohaterowie aranżacji. Podłogę tworzy żywica zabarwiona kroplami czerwieni, co harmonizuje z barwą elewacji. Ściany z kolei pokrywa szorstki, strukturalny, tynk ręcznie, pomalowane w ciepłobeżowym odcieniu, inspirowanym salą jogi w zaprzyjaźnionym studiu.

Wnętrza stodoły są sielskie i przytulne, choć wypełniają je monochromatyczne barwy. Jak się okazuje i z taką paletą da się stworzyć przytulny nastrój! Dominują tu chłodne kamienne beże subtelnie zabarwione lekko różowym pigmentem, co w połączeniu z wiązkami światła odbijającymi się od czerwonych desek elewacji buduje ciekawy spektakl, oprawiając zwyczajną codzienność w wyjątkowe ramy. Tu można odpoczywać i celebrować codzienność.
1 z 8

2 z 8

3 z 8

4 z 8

5 z 8

6 z 8

7 z 8

8 z 8


