Wystawa o władzy, historii i sile obrazu. „Rządy Czterech” od 7 lutego w Borowik Foundation w Warszawie
„Rządy Czterech” to malarska opowieść o końcach i początkach. O przeszłości, która wciąż wpływa na teraźniejszość, i teraźniejszości, która nie godzi się już na odziedziczony porządek.

- ELLE Decoration
Cztery współczesne artystki: Małgorzata Mycek, Zuzanna Romańska, Helena Stiasny i Aleksandra Szczodra, proponują własną „tetrarchię” – opartą nie na dominacji, lecz ciele, afekcie i oporze wobec opresyjnych struktur. Wystawa trwa od 7 lutego do 7 marca 2026.

© 2026, Borowik Foundation, Warszawa, PL
Nowe początki
Punktem wyjścia jest antyczna rzeźba Grupa Tetrarchów – czterech zbrojnych władców wyrzeźbionych w porfirze, symbol władzy, strachu i trwania. W odpowiedzi na ten gest kamiennego sojuszu cztery współczesne artystki proponują własną „tetrarchię”.

© 2026, Borowik Foundation, Warszawa, PL

© 2026, Borowik Foundation, Warszawa, PL
Jak podkreśla Kamil Kuitkowski, autor tekstu do wystawy: Brak spokoju jest nasz. Jest wasz. Jest Małgorzaty Mycek, Zuzanny Romańskiej, Heleny Stiasny i Aleksandry Szczodry, którzy w swoim malarstwie dokumentują nie tylko kolejną cywilizacyjną „burzę i napór”, ale też trudne do nazwania przekształcenia rzeczywistości. Werbalny język szuka dla nich formy. Udaje się to językowi artystycznych gestów zapisanych alfabetem farby i płótna. Ich tworczość przekracza własną historię i utrwalone symbole, wypełza z ram i rozlewa się poza nie. Jak u Stiasny, u której naga Walkiria galopuje wprost na widza, a Europa ujarzmiła byka. To feministyczne przepisanie mitologii i archetypów pojawia się także u Szczodry, która proponuje nowe, niemęskie czytanie historii o Erosie i Psyche, widząc w niej klucz do kobiecości. Romańska podważa dawne kosmologie, tworząc własną, w której punktem centralnym jest wschód Europy, a głównymi postaciami zamiast herosów są mieszkanki bezimiennego Miasta. U Mycek postaci zrywają z klasycznymi formami, przechodząc w ludzko zwierzęce hybrydy. Gesty czwórki osób artystycznych wspólnie wymykają się klasycznym opisom. Prowadzą ku afektowi, który skłania do odczuwania.

© 2026, Borowik Foundation, Warszawa, PL
Kamil Kuitkowski dodaje, że w tym afekcie "artystki ostatecznie rozprawiają się z Rozprawami Seneki, a biadolenia Owidiusza wygnanego do Tomi budzą u nich jedynie uśmiech politowania, skoro twórca Metamorfoz aż tak słabo przystosował się do zmiany. W przeciwieństwie do czwórki kamiennych władców z przeszłości, wmurowanych w róg budynku i trwających w napięciu wobec przyszłości, Mycek, Romańska, Stiasny i Szczodry wybierają czynny udział w teraźniejszości. Proklamują własną republikę. Zbudowaną nie z wyobrażeń o białych kolumnach i udrapowanych togach, lecz z ciała i krwi. Z pulsowania tkanek zasilających ich czwórwładzę. Której konstytucja jest apatriarchalna i zapowiada nowy porządek. I to daje mi spokój."
1 z 3

2 z 3

3 z 3


