„Ulotne” – wystawa, która zaangażowała wszystkie zmysły. Obrazy, światło i muzyka i interpretacji Anny Halarewicz
W grudniu odbyła się wyjątkowa, jednodniowa wystawa Anny Halarewicz zatytułowana „Ulotne”. To kolejna odsłona artystycznego rytuału, który artystka kultywuje od lat. Bo zamiast hucznych przyjęć urodzinowych, zaprasza bliskich i przyjaciół do wspólnego świętowania w świecie obrazu, światła, zapachu i dźwięku.

- ELLE Decoration
Wystawa „Ulotne” była kontynuacją wcześniejszych, intymnych cykli – takich jak „Sancti” czy „Zjawy” – i jak one, miała formę efemerycznego, jednodniowego wydarzenia. Obrazy prezentowane podczas wystawy były osobistą opowieścią o pamięci, pięknie, kruchości i przemijaniu. Część z nich to prace przekształcone, powracające jak powidoki wcześniejszych historii.
Efemeryczne doświadczenia
Wydarzenie miało charakter multisensoryczny, a kluczową rolę odegrała scenografia, światło, specjalnie dobrany zapach oraz muzyka tworzona na żywo przez Macieja Szyszkę.
Wystawy urodzinowe to kolejne rozdziały tej samej opowieści – spójnej, a zarazem ewoluującej, zmieniającej się wraz ze mną. Każda wystawa zawdzięcza coś poprzednim – „Ulotnych” nie byłoby, gdyby wcześniej nie powstały „Sancti” czy „Zjawy”.
W tym roku wystawa powstała we współpracy z Guerlain Paris, a inspiracją do wspólnego działania stała się miłość do irysów – kwiatów pięknych, ulotnych, pełnych symboliki.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

