Reklama

Wystawa „Ulotne” była kontynuacją wcześniejszych, intymnych cykli – takich jak „Sancti” czy „Zjawy” – i jak one, miała formę efemerycznego, jednodniowego wydarzenia. Obrazy prezentowane podczas wystawy były osobistą opowieścią o pamięci, pięknie, kruchości i przemijaniu. Część z nich to prace przekształcone, powracające jak powidoki wcześniejszych historii.

Efemeryczne doświadczenia

Wydarzenie miało charakter multisensoryczny, a kluczową rolę odegrała scenografia, światło, specjalnie dobrany zapach oraz muzyka tworzona na żywo przez Macieja Szyszkę.

Wystawy urodzinowe to kolejne rozdziały tej samej opowieści – spójnej, a zarazem ewoluującej, zmieniającej się wraz ze mną. Każda wystawa zawdzięcza coś poprzednim – „Ulotnych” nie byłoby, gdyby wcześniej nie powstały „Sancti” czy „Zjawy”.
mówi Anna Halarewicz

W tym roku wystawa powstała we współpracy z Guerlain Paris, a inspiracją do wspólnego działania stała się miłość do irysów – kwiatów pięknych, ulotnych, pełnych symboliki.

Reklama
Reklama
Reklama