Reklama

Ekspozycja prezentuje szerokie spektrum twórczości artysty - od najnowszych, monumentalnych realizacji powstałych w ostatnich latach, po wcześniejsze prace, które ewoluowały na przestrzeni ponad czterech dekad jego działalności. W centrum znajdą się rozbudowane instalacje świetlne oraz charakterystyczne obiekty, w których rzeźbiarska forma spotyka się ze światłem wewnętrznym, nadając dziełom nowy wymiar percepcyjny.

Twórcze eksperymenty

“Jestem rzeźbiarzem. W dziedzinie, która porusza się na granicy sztuki i funkcji użytkowej, moim punktem wyjścia zawsze była sztuka czysta. Obiekty świetlne są odnogą, którą zbudowałem, wychodząc z formy rzeźbiarskiej.” – mówi Marek Bimer. W swoich najnowszych realizacjach Bimer intensywnie eksperymentuje z materią i patyną, wydobywając z materiałów bogactwo barw, faktur i struktur.

Fot. Sonia Szóstak
Fot. Sonia Szóstak

Podświetlona żywica, zestawiana z elementami patynowanego brązu, kamienia, aluminium, drewna czy stali, tworzy sugestywne, niemal organiczne formy. Artysta buduje instalacje przywodzące na myśl ławice ryb czy skłębione chmury, operując światłem i cieniem w sposób, który redefiniuje doświadczenie odbiorcy.

”To nie będzie wystawa artysty działającego konsekwentnie, według planu, ale takiego, który ciągle szuka nowych kierunków i wrażeń. I absolutnie niczego nie podsumowuje” - dodaje artysta, podkreślając, że jeszcze wiele możemy się od niego spodziewać.

Fot. Sonia Szóstak
Fot. Sonia Szóstak

Wyjątkowe miejsce

Wystawa zajmie ponad 1200 m2 postindustrialnej przestrzeni dawnej hurtowni farmaceutycznej przy ulicy Barskiej. Cztery kondygnacje pomieszczą ponad 100 obiektów, tworząc wielowarstwową narrację, w której architektura, światło i scenografia stanowią integralną całość. Surowy, industrialny charakter miejsca staje się naturalnym tłem dla prezentowanych prac, umożliwiając zarówno intymny kontakt z pojedynczymi obiektami, jak i doświadczenie spektakularnych, wielowymiarowych instalacji.

Fot. Sonia Szóstak
Fot. Sonia Szóstak

Ekspozycja została zaprojektowana jako immersyjne doświadczenie, angażujące zmysły i emocje odbiorców. Różnorodne zabiegi scenograficzne, dźwiękowe i świetlne prowadzą widza przez kolejne warstwy znaczeń, poszerzając jego wrażliwość na relacje między sztuką a designem.

Fot. Sonia Szóstak
Fot. Sonia Szóstak

Kuratorską opiekę nad wystawą objęła córka rzeźbiarza, Natalia Bimer, która zaprasza do odkrywania twórczości artysty w nowym, rozszerzonym kontekście.

“Granica między sztuką a designem jest oczywista tylko dla tych, którzy boją się ją przekroczyć, którzy kurczowo trzymają się przyjętych społecznie kategorii, tym samym zamykając się na nowe, wciąż nieodkryte przestrzenie i połączenia. Ta wystawa jest zaprzeczeniem banalnej tezy, że w sztuce wszystko już było.” - mówi Natalia. “Collectible design to sztuka, a sztuka nie jest pustą dekoracją. Jeśli nią jest, to znaczy, że coś poszło nie tak. To nie są tylko obiekty. To sytuacje, w które wchodzisz, i które coś z Tobą robią. Jeśli oczekujesz wyłącznie pięknych i łatwych rzeczy, to nie jest dobre miejsce. Warto patrzeć szerzej, słuchać wyraźniej i wchodzić głębiej. Najważniejsze rzeczy w tej przestrzeni nie mają kształtu, a najlepszy moment jest wtedy, gdy coś przestaje być ładne, a zaczyna być ważne.” - dodaje.

Fot. Sonia Szóstak
Fot. Sonia Szóstak
Fot. Sonia Szóstak
Fot. Sonia Szóstak
Fot. Sonia Szóstak
Fot. Sonia Szóstak
Fot. Sonia Szóstak
Fot. Sonia Szóstak
Fot. Sonia Szóstak
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...